Po drodze odwiedzilismy wioske Yio, czyli mniejszosci narodowej. Kobiety te nie scinaja wlosow przez cale swoje zycie, spinaja je w koki dookola glowy. Wejscie do wioski jest platne, w zamian mielismy pokaz tancow, uslyszelismy kilka piosenek, obejrzelismy fragment zaslubin i przy okazji sprobowalismy wina ryzowego. Panie sprzedawaly recznie haftowane portfele, torebki i wiele innych rzeczy. Ja zakupilam bransoletke z chinskim zodiakiem :)
Dzien zakonczylismy nocnym spacerem po Guilin, na zdjeciu blizniacze pagody nad jednym z jezior w centrum miasta. Na pewno bedziemy tesknic za okolicami tego miasta. Jutro Szanghaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz