poniedziałek, 21 lipca 2008

Guilin




Dzisiaj mielismy raczej spokojny dzien, po drodze z Xingping, zrobilismy sobie maly spacer po Yangshou, miasteczko przyjemne i zgodnie z przewodnkiem, mnostwo zachodnich turystow, nie bylo problemu z dogadaniem sie po angielsku, ale nie zaluje, ze spalismy w Xingping. Nasza gospodyni w Guilin to Diana z Australi, bardzo sympatyczna. Zabrala nas razem z innymi couchsurferami na chinskie danie zwane hot pot. Kazdy dostaje garnek zupy, ktory podczas posilku jest caly czas podgrzewany i wrzuca sie do niego rozne rzeczy: warzywa, mieso, pierogi. Swietna sprawa :) A jutro czekaja nas tarasy ryzowe :)

Brak komentarzy: