czwartek, 24 lipca 2008

Szanghaj

Pisze z kafejki tym razem, wiec zdjec nie wstawie. Jestesmy w Szanghaju i upal tu niemilosierny, od samego goraca czlowiekowi sie odechciewa wszystkiego, najchetniej to zanurzylabym sie w zimnej wodzie jak hipopotam i jadla chinskie lody :))) Nie udalo nam sie kupic biletow kolejowych do Xian dwa dni przed planowana podroza, wiec znowu lecimy samolotem ( na szczescie loty nie sa tu takie drogie). Szanghaj to ogromne miasto, co daje sie we znaki w godzinach szczytu w metrze i na ulicach. Wlasciwie w samym miescie nie zbyt wileu zabytkow, chociaz ogrody YoYuan sa przepiekne i zabudowa dookola nich rowniez. Nie omieszkalam tym razem zakupic albumu na zdjecia z przepiekna okladka jedwabna. Chinczycy tym razem probowali mi wciskac "Rolexy" i wszelakie torebki. Ale bylam dzielna, chociaz pod koniec dnia zaczelo mnie to juz mocno irytowac.

Brak komentarzy: