poniedziałek, 29 marca 2010

Need more energy?

Nowości Primy również w Stonogach, na razie kwiatki, piękne stemple, perełki, kamyczki ozdobne i inne. Można obejrzeć tu .
A papiery z nowej kolekcji Primy już niedlugo.


Pogoda robi się coraz lepsza, więc taka torba lniana na zakupy jest niezbędna ;)

Wykorzystałam szablon, farbę do tkanin, papier ryżowy, konturówkę 3D, pastę 3D i oczywiście brokat. Torba jest z grubego lnu i bardzo dobrze się nosi.

ps. Mam nadzieję, już nie zmieniać tła :P

poniedziałek, 22 marca 2010

Szal



A tak przedstawia się szal w całej okazałości, nie jest zbyt długi, bo po sfilcowaniu ma 1,20 m.
Jest to szal wiosenny, więc wełniana podstawa jest cieniutka z pewnymi prześwitami, jeszcze tylko chciałabym mieć do niego malutką broszkę do spinania.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za komentarze :)

poniedziałek, 8 marca 2010

Chciałoby się

trochę pogotować i popiec, tak na spokojnie, a tu niestety ani widu ani słychu, Dobroś jest tak ruchliwa, że zostawić jej samej nigdzie nie można, bo zaraz się o coś obija, zabawki jej się kompletnie znudziły, lepsza jest drukarka, nogi od stołu, moja komórka i cała reszta, która nie jest zabawką. Dlatego, co by miec namiastkę kuchni zmienilam tło na blogu :)
A tak w oólge to od początku, a raczej końca, bo ostatnio dużo się działo, a nic nie pisałam.
Wczorajszy dzień spędziłam na bydgoskiej edycji progressteronu, było po prostu świetnie!!!
Dawno się tylu komplementów nie nasłuchałam :) Nagadałm coś tam do radia, jak prześlą mp3 to wstawie. Do tego poznałam jedną fajną babeczkę i jeszcze zjadlam dobry obiad, że o latte nie wspomnę. W sobotę gościliśmy Enitana z kursem pergamano, pracę przepiekne powstały.
A tutaj jedna z nich Ani Tomczak, certyfikowanego nauczyciela Pergamano

W międzyczasie odbyło się spotkanie scraprodzinki, na które wpadłam na 10 minut :((( Ech może następnym razem.

A na pocztku zeszłego tygodnia byłam w Lublinie i trochę dekupażowałam i filcowalam. Pracę wstawie jak je obfoce, a na razie ja przy filcowaniu szala wiosennego :)


Każda wizyta u Bocianów przyprawia mnie o ataki zazdrości, że mają tak ładnie i tyle metrów. Tymczasem!